| Bezmiechowa zdobyta ! |
| Wpisany przez Tomasz Szelągowski | ||||||||
| Piątek, 30 Październik 2009 21:38 | ||||||||
|
Wreszcie udało nam się zdobyć kolebkę polskiego szybownictwa ! Bezmiechowa 2009 - mała relacja z pobytu. Nasza październikowa wyprawa do Bezmiechowej to dowód, że pomysł i idea jednego człowieka może się przerodzić w realną przygodę. Dzięki temu, udało się nam spełnić marzenie by wreszcie zobaczyć na własne oczy kolebkę polskiego szybownictwa oraz wypełnić pewną ważną misję. Ową misją było odsłonięcie tablicy upamiętniającej polskich medalistów Lilienthala w Szkole Podstawowej im. Szybowników Polskich w Bezmiechowej. Pomysł by taką tablicę opracować , wykonać i podarować szkole był autorstwa Grzegorza Nadolnego. Członka Klubu Miłośników Zabytkowych Szybowców. Pomysłem tym "zaraził" wielu z nas , sympatyków historii polskiego szybownictwa i wielbicieli pięknych drewnianych szybowców. Potem szybka decyzja, zrzuta na materiały potrzebne do zrobienia tablicy i wiele godzin spędzonych przy projektowaniu i wykonaniu całości. Następnie zaplanowanie wyprawy i ... w drogę ! 11 godzin jazdy w nienajlepszych warunkach pogodowych i już byliśmy na miejscu. Była noc, padał deszcz ze śniegiem więc trochę marnie to wyglądało. Ale ranek nas zaskoczył. Mieliśmy nadzieję zobaczyć piękno Bieszczad w jesiennych kolorach , a zobaczyliśmy wszechobecną biel i łamiące się pod ciężarem śniegu drzewa . Uznając zasadę , najpierw obowiązek, potem przyjemności, ruszyliśmy do szkoły, w której mieliśmy zawiesić wspomnianą tablicę. I choć zajęło nam to dość sporo czasu, to efekt końcowy był zadowalający Nazajutrz powitała nas przemiła i wielce gościnna Pani Dyrektor Lucyna Matuszewska , która oznajmiła, że odsłonięcie tablicy odbędzie się przy udziale Pani Burmistrz Miasta i Gminy Lesko Barbary Jankiewicz oraz że sama uroczystość będzie zwieńczona występami dzieci , które specjalnie na tę okazję przygotowały występ "dla panów pilotów" Przyznaję, że dawno nie byliśmy tak miło zaskoczeni, tak wielce wzruszeni oglądając popisy maluchów i starszych uczniów. Wszystko jednak przebił hymn szkoły jaki odśpiewały dzieciaki . Hymn , a jakże , o ... Tadeuszu Górze ! Samo odsłonięcie tablicy wypadło okazale. Mamy nadzieję, że wielu uczniów spojrzy na postaci największych polskich szybowników, a ich czyny być może zainspirują niektórych do rozpoczęcia nauki latania ! Tak czy inaczej , dziękujemy pani Dyrektor, nauczycielom i pracownikom szkoły, za gościnność i serdeczność. I oczywiście wszystkim dzieciom , uczniom Szkoły im. Szybowników Polskich ! Kolejny dzień poświęciliśmy na to „ co tygryski lubią najbardziej „ czyli postanowiliśmy wdrapać się na szczyt szybowiska w Bezmiechowej. Jako, że nasze auta bardzo szybko utknęły w śniegu, prawie całą drogę wspinaliśmy się pod stok, przedzierając się przez śnieg , który sprawił nam taką niespodziankę. I choć co niektórzy dostali zadyszki , to widok jaki zobaczyliśmy na szczycie był wprost olśniewający .... Potem kilka fotek i powędrowaliśmy w pierwszej kolejności do otwartego hangaru gdzie spodziewaliśmy się zobaczyć perełkę wśród szybowców czyli niedawno oblataną replikę szybowca Salamandra. Wszystkim, którzy choć troszkę interesują się historią polskiego szybownictwa i polskich konstrukcji szybowcowych nie musze tłumaczyć cóż to za szybowczyk. Dość powiedzieć, że z pewnością jest równie ważną i legendarną konstrukcją jak choćby Orlik czy PWS-101. Salamandra okazała się być pięknie wykonanym szybowcem. Wielki szacunek dla Zakładów Szybowcowych w Jeżowie , które wykonały tę replikę doskonale. Wizualnie szybowiec jest perfekcyjny. Jak lata ?? Tego nie sposób było sprawdzić. Raz z powodu pogody, dwa – na dzień dzisiejszy mogą latać na niej tylko instruktorzy. Nacieszyliśmy się Salamandrą. Oczywiście nie obyło się bez sesji zdjęciowej , potem obejrzeliśmy jeszcze inne szybowce jakie znajdowały się w hangarze, m.in. Muszkę 100 i Bociana 1D. I dopiero wtedy ruszyliśmy do budynku ośrodka, gdzie przywitał nas Wojtek Średniawa . Rozgrzewka gorącą kawą i miła pogawędka z Wojtkiem o możliwościach i kosztach latania w Bezmiechowej wzbudziła w nas poczucie, że jeszcze tu wrócimy. Potem zejście , znów w „pięknych okolicznościach przyrody” , odkopanie naszych samochodów i droga powrotna do naszego miejsca zakwaterowania. Do Zagrody Magija ... Tutaj muszę przyznać, że nasza wyprawa nie miałaby takiej oprawy, takiej atmosfery i takiej ... magii , gdyby nie właściciel i dobry duch Zagrody Magija czyli Janusz Demkowicz. Możecie mówić, że to reklama. I będziecie mieli rację. Ale to Janusz jest sprawcą tego, że w jego domostwie czuliśmy się „jak u Pana Boga za piecem”. Stuletni patefon, stuletnie płyty , wino z piwniczki za domem, pyszne jedzonko, ciepło kominka i ... rozmowy do rana przy palących się świecach ... o lataniu oczywiście ! Dziś powiem jedno, nasza wyprawa udała się jak mało, która. Pozostawiła w naszej pamięci ogrom wrażeń. Tylko pozytywnych i tylko niezapomnianych. I za to dziękuję, w imieniu wszystkich uczestników naszego wypadu Bezmiechowa 2009 , mojemu przyjacielowi Grzegorzowi Nadolnemu ! Dzięki Grześ ! P.S. Dziekuję też wszystkim, którzy dorzucili swoją cegiełkę czyli po prostu kasę na tablicę i słodycze dla dzieci Tutaj moja galeria fotografii : Bezmiechowa 2009 Tutaj znajdziecie zdjęcia Grzegorza: Akcja Medaliści ![]()
Powered by !JoomlaComment 3.26
3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."
|
VGC Bydgoszcz 
